Europejski boom po nowe elektrownie gazowe opiera się na błędnych założeniach

Europejski boom po nowe elektrownie gazowe opiera się na błędnych założeniach: nowe badania pokazują, w jaki sposób Polska mogłaby uniknąć budowy do 20 GW mocy gazowych

Autorzy: Kuba Gogolewski, dyrektor programowy Mission Possible oraz Juliet Phillips, koordynatorka działań kampanijnych w sektorze elektroenergetyki w Beyond Fossil Fuels

W czasie, gdy Europa mierzy się z kolejnym szokiem cenowym na rynku paliw kopalnych, zagrożenia wynikające z uzależnienia od importowanego gazu i ropy ponownie stają się niemożliwe do zignorowania. Sama Komisja Europejska przyznaje, że jedyną drogą do trwałego bezpieczeństwa energetycznego jest odejście od niestabilnych paliw kopalnych i zwiększenie inwestycji w lokalne, czyste źródła energii. To fundament bardziej zelektryfikowanej, odpornej i przystępnej cenowo gospodarki.

Mimo to wiele europejskich rządów nadal forsuje plany rozbudowy floty elektrowni gazowych, ryzykując kolejne dekady zależności od paliw kopalnych i kolejne szoki cenowe. Analizy Beyond Fossil Fuels pokazują, że państwa europejskie planują obecnie budowę niemal 100 GW nowych mocy gazowych.

Dzieje się tak z powodu powszechnego błędnego przekonania, że elektrownie gazowe są jedynym realnym sposobem zapewnienia stabilności systemu energetycznego i zaspokojenia rosnącego zapotrzebowania na energię elektryczną. Nie jest zaskoczeniem, że takie podejście wspiera branżę paliw kopalnych i energetyki jądrowej, które czerpią korzyści z zawyżania  przyszłego zapotrzebowania na energię elektryczną. Pogląd ten jest dodatkowo wzmacniany przez modele i analizy przygotowywane przez krajowych operatorów systemów przesyłowych, regulatorów oraz instytucje rządowe. To właśnie na podstawie takich prognoz tworzone są mechanizmy wsparcia, takie jak rynki mocy, które w sześciu krajach europejskich w znacznym stopniu wspierały elektrownie gazowe.

Jest to szczególnie niepokojące, ponieważ wiele nowych elektrowni gazowych projektuje się jako jednostki pracujące przez większość czasu, pełniące rolę źródeł pracujących w podstawie systemu. W praktyce w Polsce oznaczałoby to zastępowanie elektrowni węglowych gazowymi oraz ograniczanie miejsca dla tańszej energii odnawialnej w systemie elektroenergetycznym.

A co, jeśli te modele i analizy zawierają wbudowane uprzedzenie na rzecz dużych, scentralizowanych źródeł energii? Co, jeśli ich rezultatem jest planowanie większej liczby elektrowni gazowych i jądrowych, niż rzeczywiście potrzebują nasze społeczeństwa i gospodarki – podczas gdy możliwa jest alternatywna, bardziej bezpieczna energetycznie przyszłość?

Nowe badanie dr. Krzysztofa Bodzka z Politechniki Śląskiej pokazuje, że Polska mogłaby uniknąć inwestycji odpowiadających nawet do 20,8 GW mocy gazowych do 2040 roku względem scenariusza „business as usual”. Aby tak się stało odpowiednio rozwinięte muszą zostać lokalne odnawialne źródła energii, magazyny energii, elastyczność po stronie popytu oraz lokalne bilansowanie. W takim scenariuszu znaczną część przyszłego zapotrzebowania można byłoby zaspokajać i konsumować lokalnie – zamiast inwestować w  duże elektrownie gazowe czy jądrowe.

Badanie pokazuje, że ten  „gazowo-jądrowa ” wybór  wynika z luk danych obecnych w modelach wykorzystywanych przez PSE, polski rząd oraz Agencję Rynku Energii.

Jednym z kluczowych czynników jest niemal całkowite pomijanie dynamicznego rozwoju autokonsumpcji energii w Polsce. Autokonsumpcja oznacza wytwarzanie i bezpośrednie zużywanie energii – najczęściej z instalacji fotowoltaicznych – w miejscu jej produkcji, np. w domach, instytucjach publicznych lub przedsiębiorstwach.

Autokonsumpcja w Polsce znacząco wzrosła. Między 2021 a 2025 rokiem liczba prosumentów zwiększyła się z 850 tys. do 1,61 mln, a szacowany poziom autokonsumpcji wzrósł z około 0,9 TWh do 3,1 TWh. Oczekuje się, że  ten trend wzrostowy będzie dalej kontynuowany.  Obecnie ani autokonsumpcja anie jej wzrost w przyszłości  nie są odpowiednio uwzględniane w analizach i modelach stanowiących podstawę krajowych planów energetycznych.

Badanie kwestionuje również założenie, że tempo wzrostu polskiej gospodarki bezpośrednio przekłada się na wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną. W ciągu ostatnich trzech dekad polski PKB rósł znacznie szybciej niż zużycie energii elektrycznej. Szczególnie od 2021 roku wpływ wzrostu PKB na zużycie  energii elektrycznej z Krajowego Systemu Elektroenergetycznego  wyraźnie osłabł. Oznacza to, że nie należy mechanicznie prognozować przyszłego zapotrzebowania wyłącznie na podstawie wzrostu gospodarczego i historycznych trendów.

Przykładowo model PSE zakłada znaczący wzrost krajowego zużycia energii elektrycznej – nawet o 11 TWh   w 2026 – co według autorów niniejszej opinii nie ma realnych podstaw.

Największym ryzykiem planistycznym jest dziś możliwość przeszacowania ilości energii, którą będą musiały dostarczyć duże, scentralizowane źródła. Jeżeli autokonsumpcja i lokalne bilansowanie nie zostaną właściwie uwzględnione w modelach, może to prowadzić do nadmiernych inwestycji w centralne źródła energii i infrastrukturę przesyłową. Problemem jest nie tylko przewymiarowanie systemu, ale także tworzenie infrastruktury o niskim wykorzystaniu, wysokich kosztach oraz ryzyku powstania tzw. kosztów osieroconych.

Analizy Beyond Fossil Fuels  pokazują, że dla Polski istnieje więcej niż jeden scenariusz przyszłości. Obecnie kraj dysponuje około 5 GW mocy gazowych i planuje budowę kolejnych 11,5 GW.

*

Wyniki powinny skłonić do fundamentalnego przemyślenia rynku mocy, który został przeprojektowany przez operatora i rząd w sposób sprzyjający drogim elektrowniom gazowym kosztem magazynów energii.

Potrzebne jest nowe podejście do planowania i funkcjonowania polskiego systemu elektroenergetycznego. Poprawa krajowego bilansu energetycznego będzie zależała nie tylko od budowy nowych źródeł, ale także od ograniczania strat i zmniejszania zużycia energii przez sam system. Konieczne jest efektywniejsze wykorzystanie szybko rosnącej generacji fotowoltaicznej, m.in. poprzez przyspieszenie elektryfikacji ogrzewania i transportu tam, gdzie skala redukcji produkcji OZE jest największa.

Potrzeba nowego spojrzenia na energetykę nie dotyczy wyłącznie Polski. W całej Europie konieczne są nowe sposoby planowania i inwestowania, które pozwolą odejść od ryzykownego gazu i wspierać odnawialne źródła energii, elastyczne rozwiązania systemowe oraz modernizację sieci.

To również kierunek rekomendowany przez Komisję Europejską, która zaleca państwom członkowskim przygotowanie strategii wspólnot energetycznych zawierającej szacunek potencjału autokonsumpcji energii elektrycznej do 2030 i 2040 roku. .

Obecny kryzys , pogłębiony przez atak Stanów Zjednoczonych i Izraela  na Iran, jest sygnałem, że czas na zmianę. Bezpieczeństwo energetyczne i gospodarka Europy zależą od trwałego uniezależnienia systemów energetycznych od paliw kopalnych. Dobra wiadomość jest taka, że bardziej bezpieczna przyszłość energetyczna Polski jest możliwa – przyszłość, w której miliony gospodarstw domowych korzystają z tańszej, lokalnie produkowanej energii odnawialnej.

Odpowiedzialność spoczywa teraz na europejskich ministrach energii, operatorach systemów przesyłowych i regulatorach systemu energetycznego, którzy muszą zadbać o to, by rozwój systemów energetycznych nie prowadził do gigantycznych i niepotrzebnych inwestycji w nadmierne moce dużych elektrowni, w tym gazowych.